Zmiana nazwiska po ślubie a marka osobista – moja decyzja
❓💍 Nicole, a jak się teraz nazywasz po ślubie?
Powiem szczerze – indywidualny rebranding związany ze zmianą nazwiska po ślubie w Polsce praktycznie nie istnieje.
Nikt nie mówi o tym, jak bardzo zmiana nazwiska to nie tylko kwestia papierów, ale też – a może przede wszystkim – marki osobistej, tożsamości, relacji i całego bagażu, który niesiemy za sobą przez lata.
Przez wiele miesięcy biłam się z myślami.
Z jednej strony – nowa droga życia. Z drugiej – lata pracy i rozpoznawalność pod jednym nazwiskiem. Czy warto to przekreślić dla kilku liter w dowodzie?
W końcu usiedliśmy z mężem przy kuchennym stole. Powiedziałam:
– „Doszłam do wniosku, że to, co jest między nami, jest najważniejsze i chcę zmienić nazwisko. Może to naiwne, ale nie chcę decydować się na półśrodki i ostrożność. Chcę być po prostu sobą, także w tej decyzji”.
On spojrzał mi prosto w oczy i odpowiedział:
– „Nicole, kocham Cię i chcę, żebyś była szczęśliwa. Dlatego nie mogę na to przystać. Uważam, że jeśli raz ktoś Cię nie rozpozna, to Cię to nie wzruszy. Gdy po raz drugi nie zaproszą Cię na konferencję to też będzie ok. Ale gdy za trzecim razem wydawca nie wyda z Tobą książki, bo powie, że nie zna nikogo takiego jak “Nicole Redzimski”, to w końcu mnie znienawidzisz”.
To był moment, kiedy zrozumiałam, jak bardzo marka osobista to coś więcej niż logo czy podpis. To relacje, zaufanie, rozpoznawalność – coś, co buduje się latami, często kosztem własnych emocji i wyborów.
Z ciekawości przyjrzałam się, jak radzą sobie z tym znane osoby.
Jennifer Lopez po ślubie z Benem Affleckiem nie zwlekała ani chwili – od razu oficjalnie została Jennifer Lynn Affleck. Jej pierwszy post po ślubie był podpisany już nowym nazwiskiem, co wywołało spore poruszenie, bo Lopez przez lata budowała potężną markę na swoim panieńskim nazwisku.
Strategia? Natychmiastowa, publiczna zmiana, konsekwentnie komunikowana w mediach społecznościowych i podczas wystąpień.
Sofia Richie przez ponad rok po ślubie posługiwała się dwoma nazwiskami, a dopiero niedawno zdecydowała się przejść już wyłącznie na jedno.
Strategia? Stopniowa zmiana – najpierw funkcjonowanie pod dwoma nazwiskami, a dopiero po czasie pełen rebranding.
Oczywiście, nie jestem Jennifer Lopez ani Sofią Richie i nie oczekuję, że wszyscy będą śledzić każdy mój ruch i od razu wiedzieć, jak się nazywam!
Ja wybrałam swoją drogę:
Publicznie nadal będę Nicole Tomanek. Prywatnie – przyjmuję nazwisko męża. Dla moich kontrahentów zmieni się tylko jedno: na fakturze zobaczą inne nazwisko.
A jeśli kiedyś zdecyduję się na publiczną, całkowitą zmianę nazwiska, wywiady udzielone już pod tym nowym znajdziecie w zakładce „W mediach” na HRismatic, w specjalnej sekcji „na nowej drodze życia”.
Przyznaję – kiedy podjęłam tę decyzję, poczułam ulgę, ale też lekki niepokój. To nie była łatwa droga, ale dziś wiem, że była moja.
❓ A Ty jak to widzisz? Nazwisko to tylko litery, a może coś więcej? Podziel się swoją historią lub opinią!
Powiązane artykuły
Wybieramy je w oparciu o kategorie i najnowsze publikacje na blogu.
Viral czy regularna strategia? Co naprawdę działa w marketingu HR
🔥 Czy viral załatwi Ci marketing HR? Ostatnio zrobiłam sobie podsumowanie działań dla klientów z branży HR i… znowu zobaczyłam, jak różne są potrzeby i cele.
Reaktywność kontra responsywność – odzyskaj kontrolę nad swoją odpowiedzią
✋ „Jeśli łatwo Cię urazić, łatwo Tobą manipulować". To jedna z ważniejszych lekcji, które warto przyswoić zarówno na etacie, na własnej działalności, ale też po prostu w życiu.
HR od kuchni – trudne sytuacje, o których rzadko się mówi głośno
💬 "Jesteście trochę jak gliniarze. Muszę udawać, że was lubię, chociaż wolałbym nigdy się do was nie odzywać. Z interakcji z HR em nie da się nic zyskać, a można stracić wszystko."…