Balans po pierwszym roku działalności – o co tak naprawdę chodzi

Opublikowano 21 sierpnia 2025
1 min czytania
Balans po pierwszym roku działalności – o co tak naprawdę chodzi

💡 Nie chcę popadać w przesadną pompatyczność, ale mam przemyślenie po niecałym pierwszym roku działalności:

Tu naprawdę chodzi o balans.

❌ Miałam miesiące gdzie dobrze zarabiałam, ale czułam, że za mało robię, przez co podupadała moja potrzeba samorealizacji, wzrastała frustracja i poczucie bezsensu.

❌ Miałam miesiące, gdzie roboty było znów tyle, że „czułam się jak na etacie”, czyli zaburzałam swoje zdrowie, relacje z ludźmi i wiele innych by się wywiązać.

I bywało też tak, że miałam…i pracę, dzięki której czułam się skuteczna, sprawcza, spełniona i…miałam życie, które dawało mi to samo.

Nie mniej nie więcej.

I jedno by nie mogło zastąpić drugiego, tylko musiało się uzupełniać z tym pierwszym.

I po tych wszystkich miesiącach doszłam do wniosku, że chodzi o to, żeby nie uciekać ani od pracy, ani od życia prywatnego. Nie odcinać się na siłę od jednej sfery, kiedy w drugiej coś nie gra.

Chodzi mi o zwrócenie uwagi na podział, który często obserwuję, a rozgrywa się on mniej więcej tak:

👉 „To tylko praca, a życie toczy się w domu.”

👉 „Związek ma swoje problemy, więc odreaguję w pracy – mogę tam pokazać, że coś mi wychodzi.”

👉 „Weekend to jedyne prawdziwe życie, poniedziałek to zło konieczne.”

Zarówno praca, jak i życie muszą być naprawdę TWOJE.

Balans pojawia się wtedy, gdy żadna z tych sfer nie jest ucieczką ani rekompensatą, tylko autentyczną częścią Ciebie – i dopiero wtedy wszystko działa.

I tego mi życzę ja Wam, a Wy życzcie mi na drugi rok działalności :)

Powiązane artykuły

Wybieramy je w oparciu o kategorie i najnowsze publikacje na blogu.